| Szanowny Panie Antoni Pragnę poinformować, że moje doświadczenia w połowach morskich
nie równają się Gordge?a Busha.
Na Atlantyku koło Wilmington w Północnej Karolinie
łowiłem ryby o nazwie Pompano.
Niestety, nie wiem jaki jest polski odpowiednik tej nazwy. Wielkość widać, wagi trzeba
się domyślić, ponieważ nie mam w zwyczaju ważyć wszystkich ryb.
Tę, z którą pozuję do zdjęcia, oddałem do spreparowania. Pompano uznawana
jestnajsmaczniejszą w tej okolicy.
Oprócz tego gatunku łowiłem tzw. hiszpańskie makrele i kilka innych, mniejszych
gatunków.
Ryb jest w
tej okolicy bardzo dużo.
Wypływając w morze ma się pewność udanych połowów.
Inna wyprawa, w okresie wolnym od zajęć na
uniwersytecie, gdzie właśnie czasowo przebywam, na morskie łowisko w okolicy Charleston
w Południowej Karolinie.
Tam z kolei łowiłem widoczne na zdjęciu, błękitne
kraby. Jest ich tam prawdziwe zatrzęsienie.
Łowi się w różny sposób. Ja stosowałem dwa. Jeden typowy odpowiednik polskiej metody
? z gruntu?.
Wędka z kołowrotkiem, duży hak z krewetką lub
kawałkiem kurczaka, ,zarzucenie na dno. W chwili, gdy wyczuwa się, że krab dobrał się
do przynęty- szybki hol. Czasami krab zostaje w lodzi, czasami sprytnie puszcza
przynętę jeszcze przed łodzią i wraca do wody.
Zawsze trzeba
zachować ostrożność- stąd rękawice na rękach,
ponieważ kraby mają bardzo mocne ucisk w szczypcach.
Z jeden wyprawy, trwającej trzy godziny i złowieniu pełnego wiadra krabów uznałem,
że na kolację wystarczy.
Były, po odpowiednim przyrządzeniu naprawdę pyszne. Szczypce lizać...
Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam
Cimoszewicz@......
Włodzimierz Cimoszewicz
Od redagującego almanach: Dziekuję Panu Cimoszewiczowi za życzenia i nadesłany materiał. Mój
wniosek jest następujący- Polscy wędkarze tęsknią za wielkimi rybami; łowiska
specjalne oferowane przez PZW już nie są w stanie sprostać apetytom
wielotysięcznej liczbie amatorów z najnowszą generacą "kijków i
błyskawek".
|