kursorem zmień kolor

 

Norwegia wędkarska - relacja z wyprawy

Artur Rysch

Właśnie przyjechałem z mojej kolejnej wyprawy wędkarskiej do Norwegii ( czerwiec 99) i na prośbę Antoniego Remiesza, dzielę się moimi wrażeniami.
Byłem na południu, w okolicach Kristiansand, nad fiordem Rosfjord. Łowiłem we fiordzie i na otwartym morzu. Łódź z silnikiem miałem do stałej dyspozycji. Łowiłem nie tylko na pilkery, ale i na przynęty naturalne: garnele, muszle i kawałki śledzia i makreli. W ciągu całego tygodnia łowiliśmy we czwórkę ogro
mne ilości ryb różnych gatunków (dorsze, flądry, wilki morskie i inne, których nazw polskich nie znam), wielkości do około 2-3 kg. Zważywszy, że byliśmy codziennie przez wiele godzin na rybach, nie jest to moim zdaniem oszałamiający wynik. Może brakowało nam przysłowiowego łutu szczęścia tym razem szczęścia do wielkich okazów. Mimo to, do domu przywieźliśmy 30 kg mrożonej ryby.


Łowienie w morzu i we fiordach w Norwegii jest bezpłatne. Norwegia, to jeden z najlepszych krajów do uprawiania wędkarstwa w morzu. Tam też znajdują się wyjątkowo rybne miejsca we fiordach, gdzie nawet z brzegu można liczyć na duże ryby morskie, np. dorsze. Szczególnie tzw. "sztraumy", wąskie cieśniny we fiordach, którymi w czasie przypływów i odpływów morza przelewają się olbrzymie masy wodne, są znakomitym miejscem na spotkanie
z kapitalnymi egzemplarzami. Niektóre z tych miejsc figurują na listach najlepszych miejsc wędkarskich w Europie.
W czasie urlopu w Norwegii w ekwipunku wedkarskim nie powinno jednak brakować łodzi motorowej. Także echosonda jest czasami bardzo pomocna, aby wytropić stada morskich ryb lub po prostu wymarzoną głębokość. Na głębokości do 100 a nawet 200 m można się nieźle "obłowić".


Najlepsze miejsca w Norwegii.

Jest ich tyle, że nie sposób wymianiać. Zasadniczo, im dalej na północ, tym lepiej. Bardzo dobre miejsca znajdują się jednak już w okolicach Alesund lub Trondheim na środkowym wybrzeżu. Dobrą sławą cieszą się okolice wyspy Hitra. Dalej na połnoc byłoby może jeszcze lepiej, lecz należy pamiętać, że nawet Trondheim leży już o cały jeden dzień jazdy samochodem od Oslo, a urlop chcemy przecież spędzić na wędkowaniu, a nie podróżowaniu (choć widoki są absolutnie oszałamajace !!!).

Ceny noclegów

Domek letniskowy nieźle wyposażony (z zamrażarką na ryby, pomieszczeniem do obróbki złowionych ryb, telewizją satelitarną i.t.d.) kosztuje na dobę 100-400 zł. Poprzez biura podróży domki sa droższe, natomiast przez znajomych lub poprzez prywatne anonse w prasie zachodniej do około 200 zł na dobę. W sezonie letnim (połowa czerwca do połowy sierpnia) domki są najdroższe. Poza sezonem letnim można praktycznie pojechać w ciemno, lecz trzeba sie nastawić na stresujące poszukiwania dachu nad głową. Większość domków położonych jest nad samymi fiordami. Łodzie wiosłowe są najczęściej do dyspozycji przy każdym domku, za silnik spalinowy przyczepny do łodzi trzeba jednak płacić. Ja za 5-cio konny silnik zapłaciłem 100 zł na cały tydzień. Taki silnik wystarcza z reguły do łowienia w promieniu 1-2 km.

Ceny żywności.

Norwegia jest, jak sadzę, najdroższym krajem w Europie. Najlepiej zabrać ze sobą wszystko poza pieczywem (choć też jest ono bardzo drogie). Alkohol jest generalnie w całej Skandynawii kosztowny i należy go także mieć przy sobie, chociażby do poczęstowania (w Norwegii miłym prezentem jest butelka wódki, koniaku lub kilka puszek piwa!). Dla przykładu ceny (1999 rok): najtańszy chleb około 5zł, mleko 5zł, jedno jajko 1-2zł, kilogram ziemniaków 5-10zł, litrowa butelka coca-coli 10zł. Kilogram mrożonych garneli (ważne na przynętę i te trzeba oczywiście kupić na miejscu) 25zł.

Większość europejskich wędkarzy zabiera zamrożone filety rybne z Norwegii ze sobą do domu. Zapakowane w duże (100-200 litrowe) skrzynki styropianowe (można ew. kupić w norweskich zakładach rybnych, lepiej jednak skleić w domu) , mrożonki wytrzymują bez roblemu 24-36 godzinne podróże. Nóż do filetowania jest ważnym wyposażeniem w podróży wędkarskiej do Norwegii. Filetować trzeba jednak umieć i najlepiej podglądnąć miejscowych wędkarzy w Norwegii..
Język.

Poza oczywiście norweskim można się w większości porozumieć po angielsku i niemiecku.
Reasumcja

Nie znam wędkarza, który będąc raz w Norwegii i nie chciał tam znowu pojechać. Zwłaszcza, że, wędkarstwo nizinne w Polsce nie ma kolorytu europejskiego a ceny, lepiej ... nie wspominać. Niepowtarzalna przyroda i krajobrazy fiordów, czysta woda, minimalne zaludnienie (około 10 krotnie mniejsze niż w Polsce) i przede wszystkim olbrzymia ilość ryb, łowienie których nie wymaga licencji wędkarskiej, to bezsprzecznnie przekonywujące argumenty do zastanowienia się nad wyprawą wędkarską do norweskich fiordów. Nawet gdyby to miała być wyprawa dopiero w następnym (trzecim) tysiącleciu, zachęcam. Ja wybieram się jeszcze w tym roku.

Dortmund, 26.06.99 r       Artur Rysch